Tycjan,
Madonna z dzieciątkiem,
Muzeum Akademii w Wenecji

Piękna  twarz Madonny  Tycjana
Twarz niezwykłej delikatności .
Uroda jej owiana delikatną mgiełkę w  niewidzialny sposób oddziela widza od nieskazitelnego piękna kobiety.

Tycjan dotykał delikatnie pędzlem powierzchni płótna używając kropel, plamek , jakby nie chciał spłoszyć tego ulotnego piękna.
Ona nie jest świadoma swego piękna ale jest go świadomy Tycjan.

 

Co urzeka w tej młodej, delikatnej nie do końca odgadnionej twarzy ? Na czym oparł się Tycjan malując tak pięknego człowieka?

Delikatny skłon twarzy .
Warga dolna podniesiona cieniem ku skupieniu.
Powieka lewa – smutek senny.
Oczy podniesione z resztkami łez - kropla biała na skraju rzęsy.
Usta kapryśne ale bez  pożądliwości.
Ucho – ukryta czułość  -– delikatnie malowane jakby malarz jakby chciał wytłumaczyć się ze zbyt kapryśnych, może zanadto zmysłowych warg dziewczyny.
Policzek twarzy – jedwabista powierzchnia za którą nie ma ciała – tylko czysty duch.
Cienkie pasma włosów na skroni, po bólu porodu.

Z tyłu majaczą demony,
Tło życia mozolnego, pełnego demonów.
No i wiedza co będzie potem – plamki krwi na sukni.

Prawie niezauważalne wcięcie tali - zlewa się  z ciemnym, ciężkim tłem życia.
Dlaczego welon rzuca plamki krwistych cieni w materie sukni dziewczyny ?

Tycjan zna dalszy ciąg historii. Ona nie.
Ona patrzy na nas lekko zadziwiona, ufna . Wiara w przyszłość dobrą, bezpieczną miesza się z lekkim tylko niepokojem.

Jak powstało i trwa to nieuchwytne piękno twarzy, co skrywa piękną, dziecięcą duszę?

Tycjan wiedział, że trzeba pominąć cielesność, anatomię, że pod jedwabistą powierzchnią policzków, czoła, brody kryje się czyste, duchowe piękno.

Tak, jak wiedział, że za naszymi, realnymi, ziemskimi sprawami kryją się w tle majaki demonów i udręczenie.