„Wir”
Projekt stanowi kolejną próbę przeniknięcia w głąb materii, poszukiwania jedności materiału i bryły.
W odróżnieniu od kamiennego Muzeum w Przemyślu, tym razem to drewno ma wzmocnić zwartość bryły.
Niewielkie muzeum, sfinansowane przez lokalny samorząd, upamiętnia największą bitwę partyzancką II wojny światowej na ziemiach polskich, która rozegrała się w 1944 roku w pobliskich lasach.
My esencji architektury szukamy w drewnie.
Aby wniknąć w jego istotę, testujemy różne przekroje i grubości słupów oraz listew.
Wpuszczamy światło w szczeliny między słupami — raz głębiej, innym razem płycej. Drewno ma wydobywać kolorystyczne półtony: z brązów — inne odcienie, zielenie, indygo...
Trudno odczytać naturę drewna z płaskiej deski. Trzeba raczej przeniknąć przez kapryśne usłojenie modrzewiowych słupów — próbować je ustawiać na różne sposoby, zbliżać do siebie lub oddalać...
są ślepą obudową tej małej komody, w której, na półce stropu poruszają się figury pracujących tu architektów.
Kuźnia jest teraz pracownią architektów.
Wnętrze jest niemal puste. Przestrzeń wewnętrzną organizują tutaj trzy małe kubiczne kostki niczym szafy poodsuwane od ściany. To toalety. Obłożyliśmy je, jak na szafy przystało, jesionowymi fornirami.
Jesionowe słoje dają nam poczucie spokoju i równowagi wiêc pojawiły się też na ścianach.
Materiał i kolor są tu bardzo mocno pilnowane- stali zostawiliśmy jej
czerń a tynkowi jego szorstkość.
Ważnym elementem wnętrza, choć stojącym po drugiej strony werandy, jest stare drzewo – orzech.
W trakcie prac adaptacyjnych został trochę pochylony, następnie podparty betonowym słupem, a jego pień obudowany wielką kamienną donicą.
Każdego upalnego lata odwdzięcza się nam za to cieniem, a zimą, przez drobne podziały okna, wchodzi do środka i pracuje razem z nami.
